Czwartek, 15 maja 2008
Twój Styl nr 06 (214) 2008
Siła jest w nas
tagi: Katarzyna Cichopek, Magda Mołek, Monika Olejnik, kobiecość, prof. Janusz Czapiński, Tomasz Szlendak, równouprawnienie, socjologowie, Instytut Badania Opinii Pentor, ambitne, zaradne, pracowite, odpowiedzialne, przebojowe, aktywne, ,
"Żeńskie tsunami" to nowe pokolenie, które odkryli socjologowie. To dziewczyny i młode kobiety, dla których równouprawnienie jest faktem. Walczą o swoje, nie uważają się za słabsze, rezygnują z "tradycyjnych" kobiecych cech. Czy nadchodzi nowa płeć? Razem z socjologami i zaproszonymi do rozmowy gwiazdami szukamy odpowiedzi na pytanie: czym dzisiaj jest kobiecość?
Możemy prowadzić taki styl życia jak mężczyzna", mówi najmłodsze pokolenie, które całkowicie odrzuciło tradycyjną kobiecość. – Mogę pić, podrywać, nie spać, pracować jak wół, być szefem. Mieć dzieci albo ich nie mieć, robić pieniądze albo żyć chwilą. Mam zamiar realizować swoje marzenia, a jak się komuś nie podoba, jego sprawa – cytuje współczesne licealistki odkrywca "żeńskiego tsunami", psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński. Przewodzi zespołowi naukowców opracowujących Diagnozę Społeczną, czyli zakrojone na ogólnopolską skalę badania socjologiczne.
– Młode kobiety uważają, że mężczyźni mają lepszy dostęp do przyjemności, tego społecznego dzbanka z miodem, i mówią: odsuń się, teraz moja kolej – wyjaśnia psycholog. Czy dla nas, kobiet, to szok? Chyba nie. Przecież z roku na rok wydłuża się lista cech, które uznajemy za własne. Przekonali się o tym ankieterzy Instytutu Badania Opinii Pentor, kiedy spytali Polki: jaka jesteś? Uczestniczki badań najpierw zaznaczyły w spisie zalety, które od zawsze przypisuje się naszej płci, po czym bez wahania sięgnęły po tzw. męskie atuty. Jesteśmy więc już nie tylko pełne wdzięku, empatyczne, uczuciowe i troskliwe. Również inteligentne, odważne, otwarte na świat. A także ambitne, zaradne, pracowite, odpowiedzialne, przebojowe, aktywne... uff. Zgarnęłyśmy pełną pulę, dla mężczyzn zostawiając tylko... wady – od egoizmu po agresję. – Jasno widać, że dyskusje o stereotypach dotyczących kobiecości mają coraz mniej sensu, bo one rozsypują się na naszych oczach – twierdzi prof. Janusz Czapiński. – O tych męskich jeszcze można rozmawiać. Ale ten, kto chciałby udowadniać, że kobiety straciły część swojego uroku, zostanie zakrzyczany. Kto westchnie, że może nie są aż tak dynamiczne, też polegnie. Bo być kobietą jest dziś poprawne politycznie.
DAMSKA OFENSYWA
Jeszcze dekadę temu podnosiły się głosy w rodzaju: kobieta szef traci na atrakcyjności, przedsiębiorczość gasi wdzięk. Lecz przemówiły fakty. I kobiety. Spójrzcie na restauratorkę Magdę Gessler, na dziennikarkę Magdę Mołek. Profesjonalne, pozycję zawdzięczają własnej pracy. Ale czy przez to mniej kobiece? Przecież nie. Spory ucichły, gdy narodowy spis powszechny wykazał, że w Polsce to nasza płeć jest główną siłą przemian. To my migrujemy do miast, zakładamy firmy (jeden z najwyższych wskaźników w Europie), podbijamy "słupki" konsumpcji, a przy tym dbamy o ciało bardziej niż Niemki i Angielki i jeszcze z zadowoleniem oglądamy się w lustrze (CBOS: podoba się sobie 68 procent z nas). Socjolog Tomasz Szlendak w książce Leniwe maskotki, rekiny na smyczy nazywa rekinami właśnie kobiety. "To one czują się dobrze w dzisiejszej rzeczywistości – pisze. – Są skuteczniejsze na konsumpcyjnych polach walki, grają główną rolę na festiwalu nowych towarów i usług. Edukują się, wybierają i płacą za siebie".
A "smycze", o których wspomina socjolog? To między innymi właśnie stereotypy: czekanie na księcia, przekonanie, że "matka powinna..." i że przyjaciółka to rywalka. Szlendak twierdzi, że smycze te tkamy dziś sobie same. I że nikt już za nie nie trzyma. Zardzewiały stereotyp – To musiało się stać – mówi Janusz Czapiński. – Stereotyp kobiecości ukształtowała biologia. Kiedy kobiety rodziły pięcioro, siedmioro dzieci, macierzyństwo było dosłownie treścią ich dorosłego życia. A dzieci kiedyś trzeba było mieć, były jak składka emerytalna, kapitał na przyszłość. To cechy dobrej matki stworzyły tradycyjną kobiecość. Dziś przymus posiadania dzieci kompletnie zniknął, mamy inny standard życia, polisę i pigułkę. Stereotyp zardzewiał, bariery puściły i możemy powiedzieć jak profesor Magdalena Środa, filozof i feministka: – A cóż ma do tego biologia? Kobiety są różne, mogą robić różne rzeczy. Podróże, nauka, otwarta kariera zawodowa (coś więcej niż etat 9–17) to wszystko nie mieściło się w dawnym portrecie naszej płci. Trzeba było "ścisnąć" rolę matki, przebudować rolę żony, żeby zrobić miejsce dla tej inteligentnej, energicznej, aktywnej osoby, którą w sobie znalazłyśmy. Tym bardziej że właśnie na nią jest w dzisiejszym świecie zapotrzebowanie. Chyba dlatego wiele z nas wydaje się dziś mówić: "Czułość? Troskliwość? Może później". Albo jak Magda Mołek: "Na kobiecość mogę pozwolić sobie w domu". Trzeba było schować, zarezerwować dla bliskich tę troskliwą, uczuciową część siebie, bo w zawodowym świecie nie bardzo jest dla niej miejsce. Jak Kasia Cichopek, która co prawda uważa macierzyństwo za bramę kobiecości, lecz przejście przez nią odkłada na potem.
Egoizm czy zdrowy rozsądek? A jednak racjonalne, silne jak tsunami dziewczyny kokietują dekoltem i wąską talią. Dlaczego męczą się na obcasach, zapuszczają włosy i paznokcie? Maturzystki noszą mini, studentki makijaż od porannych zajęć. Kobiece mimo wszystko? – Wbrew pozorom najmłodszemu pokoleniu nie chodzi o podkreślanie kobiecości – mówi Czapiński. – Raczej o podrasowywanie seksualnych wabików. Motywem jest chęć zakasowania atrakcyjnością seksualną. Zakasowania – własnej płci.
Te ostre słowa znajdują potwierdzenie w badaniach: według CBOS-u dbamy o siebie bardziej dla dobrego samopoczucia (79 proc.), niż żeby się podobać. Iza Rudak, analityk Instytutu Pentor: – Ponad 90 proc. kobiet twierdzi, że chce być atrakcyjna dla siebie i że wcale nie zależy im na męskiej ocenie. Przeczą temu jednak towarzyszące takim deklaracjom komentarze – jak to ujęła jedna z badanych: "Nic mi tak nie poprawia humoru jak to, że obejrzy się za mną na ulicy jakiś facet". – Wcale nie przeczą – kontratakuje Janusz Czapiński. – Podkreślanie seksualnych atutów służy właśnie przyciąganiu spojrzeń. Nie chodzi o oczarowanie mężczyzny czy o małżeństwo, lecz o inne korzyści. Na przykład o wieczorną satysfakcję z podsumowania: ile spojrzeń udało mi się dzisiaj złowić. Może kobiecość pełni dziś rolę użytkową? Jej "odbiorcami" nie są już przecież tylko mężowie i kochankowie, i znajomych. – Dlaczego świadoma swoich atutów osoba nie miałaby używać seksapilu, żeby poradzić sobie na przykład na rynku pracy? – pyta prof. Magda Środa. – Może go używać, bo po prostu go ma. Jest jej narzędziem. Stereotyp "duże piersi, pusto w głowie" to chyba ostatni absurd, z jakim muszą się zmierzyć kobiety. Ostatnio zapytano mnie w jakimś programie, co myślę o seksualności Dody. Mam wrażenie, że to niegłupia kobieta, która robi karierę, świadomie wykorzystując swoje atrybuty seksualne. Co w tym złego? Płeć się dziś nosi W badaniach Pentora mężczyźni boleją nad przyspieszonym znikaniem delikatności, uroku, ciepła, powściągliwości – czym nasza płeć zdaje się wcale nie przejmować. Ale spójrzcie na zdjęcia. Ani jedna z utalentowanych, ambitnych, inteligentnych kobiet, które zaprosiliśmy na sesję zdjęciową, nie zdecydowała się na wyzywający strój ani damsko-męską kreację. Może ostatnim bastionem kobiecości będzie moda? – I to jest właściwe miejsce kobiecości we współczesnym świecie. Sklepowe półki – mówi prof. Środa.
Moda to przecież strefa, w której bezpiecznie można pozwolić sobie na romantyzm i zwiewność. Nawet na sugestię uległości pod postacią koronek i loków. Z dziewczęcych trendów cieszy się Magda Mołek, kiedy ogląda kwieciste sukienki: "Czułabym się w tym cudownie, ale wiem z góry, że zwiewna aż tak będę mogła być tylko parę razy tego lata". Janusz Czapiński uśmiecha się: – Dla mnie nadal najbardziej kobieca byłaby żona, która chciałaby mieć piątkę dzieci, bo prywatnie uważam, że to macierzyństwo jest życiowym powołaniem kobiety. Ale doskonale wiem, że jestem w tym sądzie coraz bardziej odosobniony. Rzeczywiście, spośród zaproszonych do dyskusji gwiazd tylko dla Natalii Kukulskiej kobiecość i bycie matką to jedno. Cóż zrobić. Mężczyźni nie pierwszy raz muszą pogodzić się z powiedzeniem: "Czasy trzeba przyjmować tak, jak przychodzą, a kobietę taką jaka jest".
TERAZ MY! O NOWĄ KOBIECOŚĆ PYTAMY DAMY Kiedy po raz pierwszy poczuły się kobietami i co sprawia, że czują się nimi na co dzień? Czy lubią siebie w tej roli? Czy przeglądają się w oczach mężczyzny, czy w lustrze? — opowiadają Katarzyna Cichopek, Magda Mołek, Monika Olejnik, Magda Gessler i Natalia Kukulska.
KATARZYNA CICHOPEK
aktorka
W PRACY NA KOBIECOŚĆ NIE MA MIEJSCA
Kiedy poczułam się kobietą? Miałam 12 lat i kupiłam pierwsze pantofle na obcasie. Babcia była oburzona: "Jesteś za mała, nie możesz chodzić w takich butach". Ale chwilę potem powiedziała: "Daj przymierzyć". To był dla mnie znak, że właśnie oficjalnie zostałam zaproszona do grona prawdziwych kobiet. Że potrafię wybrać już "dorosłe" buty, takie, które moja babcia chciałaby mieć. Tym istotniejsze, że ona zawsze była i do dziś jest wielką damą. Strasznie mi to zaimponowało. Poczułam się nie jak jej wnuczka, tylko jak koleżanka. Dziś dla mnie kobiecość to połączenie subtelności, wdzięku i sprytu. Oczywiście wygląd jest ważny, ale ważniejsza jest świadomość siebie. Swoich atutów, tego, co wiemy, co umiemy i jak się prezentujemy. To, jak nosimy kobiecość. Bez tego triki kosmetyczne ani ciuchy nie pomogą. Nie potrzebuję pięknej sukienki, szpilek i makijażu, żeby dobrze się czuć sama ze sobą. Kiedyś to, że jestem niewysoka, drobna, było moim kompleksem. Chciałam robić karierę w show-biznesie, a tam królowały dziewczyny o figurach modelek, metr osiemdziesiąt, bardzo szczupłe. Zazdrościłam im. Teraz uważam, że ten mój rozmiar to apetyczny atut. Sporą rolę w tej samoakceptacji odegrał taniec. Ćwiczyłam gimnastykę i balet, więc byłam gibka i zwinna, a dzięki tańcowi nauczyłam się prezentacji siebie. Inaczej chodzę, wiem, jak ułożyć ciało, żeby dobrze wyglądać. Tańczyć uczyłam się z partnerem, który potrafi sprawić, że poczułam się stuprocentową kobietą. Może i mężczyzna nie jest niezbędny, aby funkcjonować, ale dopiero przy nim kobieta tak się czuje. Ostatnio doświadczyłam tego, kiedy rano otworzyłam oczy i zobaczyłam wpatrującego się we mnie narzeczonego. Byłam bez makijażu, w piżamie, rozczochrana, a jednak... Takie momenty utwierdzają mnie w przekonaniu, że z mężczyzną u boku jest lepiej. Jasne, jestem niezależna i finansowo, i zawodowo, ale czasem mam ochotę być bezbronną kobietką, rozleniwioną damą, którą boli głowa i ma kaprysy. Niestety, dziś kobiety nie zawsze mogą sobie na to pozwolić. Staram się nie kalkulować, czy kobiecość się opłaca, czy nie, ale widzę, że w pracy oczekuje się od nas profesjonalizmu. Często po prostu na płeć nie ma w pracy miejsca, choć symbolem kobiecości jest dla mnie właśnie profesjonalistka – Angelina Jolie. Niezależna, piękna, mądra i jest matką. A właśnie macierzyństwo wydaje mi się czymś dla naszej płci najistotniejszym, jej ukoronowaniem. Czekam na nie z utęsknieniem.
MAGDA MOŁEK
dziennikarka
Czasy zmuszają, żebyśmy kobiecość odkładały na później
Studniówka kolegi. Wymyśliłam sobie kreację: czarna, wąska spódnica z głębokim rozporkiem i obcisła czarna bluzka z dekoltem. Włosy zakręcone na wałki, buty na obcasie. Kiedy zobaczyłam się w lustrze, po raz pierwszy dostrzegłam walory swojego ciała. Jestem kobietą! Jakoś już w ogóle nie interesował mnie ten cały bal. Od tamtej pory zaczęłam ubierać się w ołówkowe spódnice, dopasowane marynarki. Za pierwsze zarobione pieniądze kupiłam wymarzone perfumy Eternity Calvina Kleina. To pierwsze uderzenie kobiecości było mocne, ale dość krótkie. Szybko zaczęłam pracować i przez następną dekadę podporządkowywałam życie obowiązkom zawodowym. Wszystko działo się w takim pędzie, że po prostu nie miałam czasu na kobiecość. Zatęskniłam do niej, kiedy zbliżałam się do trzydziestki. Nagle zamarzyłam o długich włosach, zwiewnych sukienkach. Okazuje się, że nawet kiedy od niej uciekamy, ona i tak nas dopadnie. Nosimy spodnie, bo tak nam wygodniej, szybciej chodzimy, szybciej załatwiamy sprawy, ale i tak kochamy jedwabne sukienki w kwiaty. Cieszę się, że w tym sezonie są takie modne. Na pewno kupię. Chociaż pewnie włożę ją raz, "po domu"... W ogóle w domu bardziej jestem kobietą. Przy narzeczonym. W telewizji pokazuję się w wersji "sportowa elegancja". W falbankach i kwiatkach wyglądam na przesłodzoną, na wizji muszę na to uważać. I sama przyznaję, że w spodniach czuję się silna i zorganizowana. Zresztą na co dzień w pracy często muszę używać męskich argumentów. Kiedy prowadzę program, jestem profesjonalna, co może kłócić się z "kobieca".
Albo inna sytuacja: remontujemy z narzeczonym dom. Musimy się dzielić obowiązkami, bo inaczej trwałoby to latami. Kiedy chodzę po sklepach z podłogami, bateriami i kafelkami, widzę głównie... kobiety. W spodniach i płaskich butach. Niby-męskie zajęcie, ale mężczyzn tam nie ma. Chyba czasy zmuszają nas, żebyśmy kobiecość odkładały na później. Ale nie jestem zwolenniczką totalnej zamiany ról. Wydaje mi się, że rowu, jaki dzieli nas i mężczyzn, nie da się zasypać – z jakiegoś powodu natura tak to wymyśliła. A poprawianie natury uważam za niebezpieczne. Przerażają mnie np. anorektyczne modelki – płeć nie powstała przez przypadek, kobieta powinna mieć talię, biust i pupę. Sama tęsknię do kształtów ą la Marilyn Monroe. Kobiecość polega też na tym, by umieć na tych atutach grać. Wiem, że kobieta jednym uśmiechem potrafi skłonić mężczyznę, żeby np. zmienił koło w samochodzie. Sama wykorzystuję w życiu codziennym urok. Po argumenty w stylu dekolt do pasa i mini nie sięgam. Natomiast łagodność w głosie i trzepotanie rzęsami potrafią czynić cuda. W końcu nie od parady przyrząd do podkręcania rzęs nazywa się zalotką...
MONIKA OLEJNIK
dziennikarka
NIE POTRZEBUJEMY MĘŻCZYZN, BY CZUĆ SIE KOBIECO
Kiedy miałam kilkanaście lat, byłam zbuntowana, nosiłam abnegackie ubrania, na przykład brzydkie zamszowe buty z frędzlami. Mój tata, próbując skłonić mnie do bardziej dziewczęcego stylu, obciął cholewki tych butów, żebym nie mogła ich nosić. Wtedy nie pomogło. Ale dziś lubię czuć się kobieco. Ostatnio czułam się tak na Balu Dziennikarzy, ubrana w długą suknię. Zdarza mi się też nosić damskie gadżety: serduszko przy kluczach, misie w torebce. W ogóle torebka to kobiecy mikrokosmos. Czasem w skali makro, tak jak teraz, gdy modne są duże torby. Noszę tam komórki, szminki, tusz do rzęs i perfumy oczywiście. Kobieta powinna pięknie pachnieć – z tego powodu po latach rzuciłam w końcu palenie, choć nadal uważam, że z papierosem wygląda się bardzo zmysłowo.
Absolutną kwintesencją kobiecości jest dla mnie Marilyn Monroe. Chciałabym tak emanować seksapilem. Na co dzień wstaję jednak o 5.45 i nie mam czasu się zastanawiać, w co się ubrać. Rano zawsze spieszę się do radia. A wieczorem przed Kropką nad i otwieram szafę, wkładam to, co jest pod ręką. Myślę zresztą, że kobiecy strój sprawdza się raczej w zawodach artystycznych, od lekarza czy dziennikarza oczekujemy profesjonalizmu. Nie wyobrażam sobie stosowania damskich sztuczek typu łzy czy kokieteria w moich rozmowach z politykami. Superkobiece są natomiast długie włosy. Dlatego nie ścinam swoich. Właśnie dzięki włosom po raz pierwszy doświadczyłam, jak to jest: czuć się jednocześnie zdecydowanie kobieco i... głupio. Podstawówka, Dzień Kobiet, a ja przychodzę do szkoły w okropnych lokach na głowie. Powtórzyłam ten błąd, kiedy pracowałam w telewizji publicznej. Prowadziłam program Rozmowa Dnia. Oczywiście wszyscy zwrócili uwagę nie na to, o czym rozmawiałam z gośćmi, tylko na to, co mam na głowie. Od tamtej pory wiem, że loki jako sposób na kobiecość w moim przypadku zdecydowanie odpadają. Nie cierpię też falbanek, nie znoszę groszków, nie lubię różowego koloru. Chociaż bywają takie bardzo kobiece chwile: stoję w sklepie przed wielką różową torbą, w przymierzonych właśnie różowych szpilkach. Waham się. Ale nie, nie kupuję. Mężczyźni tego nie mają.
Reklama
- tak a faceci niedlugo zaczna sie robic sentymaentalni i beda robic nam szaliczki na drutach ......... hehheh
- racja, a ja za niego pójdę koparki obsługiwać (wszystkie kobiety na traktory) i jeszcze chętnie bym zamiast ugotować obiadzik chciała poprzenosić tira cegieł. On w tym czasie obierze mi ziemniaczki, ale fajnie..... no to nie dla mnie, dziękuję uprzejmie.
- A mnie moj misio robi szaliczki. I czapeczke mi zrobil. Tylko zenic sie nie chce. A ja faktycznie kobieca to sie czuje na obcasach i w kwiatkach, no i w tej czapeczce. A jak mnie szef ruga jak psa to juz nie.
- Nie narzekajcie,,,nie mamy żle,nad facetami mamy przewagę we wszystkim,urok,seksapil,dar przekonywania,który facet to potrafii???,,,można by rzec,że faceci będą nam potrzebni tylko do seksu i ewentualnie do przytulania się...... No wyjątkiem jest mój misio,który jest wyjątkiem wśród facetów których znam....
- a ja swoje: jest psycholożka, a dlaczego nie ma profesorki ?
- Taak...ale powtórzę za YSL, że każdą kobietę, czy to z pokolenia tsunami, czy też feministkę, córkę, czy matkę a nawet babkę (!) uszczęśliwią trzy rzeczy: czarna sukienka, czarna torebka i kochający mężczyzna u boku. Niestety pełna szafa sukienek i torebek nie zastąpi tego ostatniego :-( I tu mamy problem, ale bądźmy dobrej myśli. Są jeszcze ostatni prawdziwi myśliwi na tym świecie !
- Do BAry, juz robia nie tylko na drutach ale tez szydelkiem
- Kobiecość..kwintesencja piękna..niech pozostanie.Przeraża mnie ze kobiety sa coraz bardziej wyzwolone i nad subtelnościa ,dominują męskie cechy....
-

Oprah Winfrey
Otwarta, szczera, empatyczna. Dla milionów Amerykanów jest wzorem człowieka sukcesu. Najbardziej...
- czytaj
-

Mężczyźni pięknych kobiet
Najpierw oszałamia uroda. Pojawia się zauroczenie. Ale prawdziwe piękno dostrzega się później. ...
- czytaj
-

Uśmiech losu
Zasada jest jedna. W odpowiednim momencie zauważyć niepowtarzalną okazję i mieć odwagę z niej...
- czytaj
-

Justyna Pochanke: Nie chcę więcej
Mam fantastyczną pracę, szczęśliwy dom. Osiągnęłam dojrzałość - mówi Justyna Pochanke.
- czytaj
-

Taki rok się zdarza raz...
Czasem wystarczy jedna iskra, by kariera rozbłysła, a nazwisko stało się znane w całej Polsce....
- czytaj
-

Wszystko szczęśliwie się ułożyło
Chyba jestem nudna - śmieje się w czasie spotkania. Może dlatego, że w moim życiu wszystko...
- czytaj
-

Na językach
"Nie ludzie słowa, ale słowa ludzi niosą", śpiewała Kayah. Jednak są tacy, którzy żyją wbrew...
- czytaj




